4.LM i PUEFA

środa, 24 października 2007

FC Porto oraz SL Benfica dziś grają swoje mecze trzeciej kolejki piłkarskiej Ligi Mistrzów. Choć obie drużyny grają o zwycięstwo, to jednak większa presja ciąży na Encarnados, którzy jak dotychczas nie zdobyli jeszcze punktu (przegrali u siebie z Szachtarem, a na San Siro ulegli Milanowi). Tymczasem dzisiaj Porto zmierzy się na wyjeździe z Olympique Marsylia, natomiast piłkarze Benfiki podejmą u siebie Celtic.

Prawdę mówiąc, dwie przegrane w dotychczasowych meczach 
nie pozostawiają dużo nadziei na awans zespołu pod wodzą José António Camacho, dla nich granica błędu dzisiaj jest minimalna i z całą pewnością zawodnicy zdają sobie z tego sprawę. Aby przedłużyć marzenia o grze w fazie pucharowej LM Benfica dzisiaj musi pokonać Celtic, aczkolwiek hiszpański szkoleniowiec nie chciał określać tego spotkania jako decydującego, bardziej jako niezwykle ważnego. "Milan i Szachtar grają ze sobą i nie mogą jednocześnie wygrać, więc w najlepszym wypadku Benfica może zrównać się punktami z Celtikiem i być bliżej fazy pucharowej".

Prawdopodobne skady:

BENFICA: Quim; Maxi Pereira, Luisão, Katsouranis e Léo; Nuno Assis, Bynia, Rui Costa e Rodriguez; Cardozo e Bergessio.

CELTIC: Boruc; Caldwell, Kennedy, McManus e Naylor; Donaty e Hartley; Nakamura, Brown e Jarosik; McDonald.

W przeciwieństwie do Benfiki, w bardzo dobrej sytuacji jest 
zespoł Jesualdo Ferreiry, który po wygranej i remisie obecnie zajmuje drugie miejsce w grupie z czterema punktami, tuż za dzisiejszym przeciwnikiem, francuskim OM. Os dragões staną wieczorem przed szansą na prowadzenie w grupie A. Mecz zostanie rozegrany na Stade Vélodrome. To spotkanie z całą pewnością przypomina kampanię z 2003 roku pod wodzą Jose Mourinho, kiedy to Porto wygrało z Marsylią 3-2. Nawet remis nie pozbawiłby szans Portistas na awans do dalszej fazy rozgrywek, natomiast przegrana przy jednoczesnym zwycięstwie Liverpoolu pozostawiłaby mistrzów Portugalii na trzeciej pozycji w tabeli grupy.

 
Ferreira oraz Jose Bosingwa na konferencji prasowej, fot. getty

Prawdopodobne składy:

MARSELHA: Mandanda; Bonnart, Faty, Givet e Taiwo; Cana e Cheyrou; Nyang, Valbuena e Zenden; Cissé.

FC PORTO: Helton; Bosingwa, Stepanov, Bruno Alves e Fucile; Lucho, Paulo Assunção e Raul Meireles; Sektioui, Lisandro e Quaresma

(na podstawie artykułu w A BOLA)

piątek, 06 kwietnia 2007

Wynik, jaki padł wczoraj na Estádio de Montjuic w Barcelonie, nie jest aż tak zły. Benfica przegrała z Espanyolem na wyjeździe 2 - 3, jednak te gole będą na wage złota, gdy o awansie zadecyduje 
spotkanie na Estadio da Luz w Lizbonie

  
fot. getty

"A Bola" zatytułowała swoją relację jako "Wszystko możliwe 
przed spotkaniem na Luz" - to znaczy wynik z wczorajszego meczu pozostawił nadzieje Encarnados na gre w pół-finale Pucharu UEFA. Kto by powiedzial, po obejrzeniu pierwszych 58 minut, w których Benfica straciła trzy gole, że nagle druzyna się przebudzi i zdobedzie dwa gole w przeciągu dwóch minut? Trafiali Nuno Gomes i Simao Sabrosa. Właściwie to na boisku były dwie Benfiki - ta z pierwszej połowy, z Joao Coimbrą i Derlei, oraz ta z drugiej, kiedy na murawie znaleźli się już Rui Costa oraz Miccoli. (więcej)

Czy Benfica nie doceniła przeciwnika? Zdecydowanie tak. 
Ponieważ drużyna, która na co dzień jest nieco przyćmiona przez bardziej znaną Barcelonę, to zespół doświadczony, z wysokiej klasy zawodnikami, takimi jak Riera (najlepszy zawodnik spotkania), De la Peña, Tamudo czy Pandiani, który z 10 bramkami jest liderem klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców w tej edycji PUEFA.

  
Fabrizio Miccoli, fot. getty

W relacji dziennika "O Jogo" podkreślają, że Benfica bardzo się napracowała na korzystniejszy rezultat, kiedy już przegrywała trzema golami, jednak po spotkaniu pozostał pewnien niesmak, ponieważ drużyna mogła spokojnie wywieźć bezpieczny remis z Barcelony. 

Znamienne było pozostawienie na ławce Rui Costy oraz 
Miccoliego, a zamiast nich Fernando Santos postawił na Derlei oraz Joao Coimbrę, z założeniem taktycznym 4-3-3, jednak w żaden sposób taktyka nie pokrywała się z rzeczywistością, dlatego po godzinie trener zmienił swój plan i postanowił przestawić sie na wariant 4-4-2, z Miccolim partnerującym Gomesowi w ataku oraz Simao w środku pola. (więcej)

Na wyróżnienie zdecydowanie zasługuje włoski napastnik Encarnados, czyli Fabrizio Miccoli. Po wejściu potrzebował zaledwie sześciu minut, aby asystowac przy bramce Nuno Gomesa. jego pojawienie sie na boisku zmieniło wszystko, począwszy od nastrojów zespołu - nagle Benfica zaczęła grać bardziej odważnie, agresywnie. Po pierwszym golu uwierzyli, ze rezultat mozna jeszcze uratować. (więcej)

  
po ostatnim gwizdku sedziego, fot. getty

sobota, 10 marca 2007

Braga 2 - 3 Tottenham

To była esencja europejskiego futbolu - stadion pełen widzów, 
spektakularne bramki i emocjonujący przebieg meczu do ostatnich minut. Choc wynik spotkania w Bradze nie napawa optymizmem, jednak trener Os Arsenalistas, Jorge Costa, nie traci nadziei przed rewanżem na White Heart Lane.

W środku pola toczyła się nieprzerwana walka, ale to angielski zespol mial wyraźna przewagę, wydawał się silniejszy i lepiej zorganizowany. Dwa gole dla Tottenhamu zdawały sie 
przesądzac o wyniku w 70. minucie spotkania, jednak portugalska drużyna w przeciągu 10. minut zdołała wyrównać, najpierw za pomoca sedziego, który podyktował dośc wątpliwy rzut karny, a następnie gol Ze Carlosa przywrócił nadzieje Sportingowi.

Po spotkaniu Jorge Costa przyznał, że choć dalszy udział Sporitngu Braga w Pucharze UEFA nie jest niemozliwy, jednak jego druzyne czeka trudne zadanie. Zawodnicy nie mogą być zadowoleni z tego spotkania, jednak nie moga zapomnieć, że stanęli naprzeciw silnej druzynie. Trener Bragi powiedział także, że najsprawiedliwszym wynikiem byłby remis, który na pewno bardziej optymistycznie napawałby całę ekipę. (fonte)

(galeria zdjęc ze spotkania w Bradze) 

  
fot. EPA

piątek, 09 marca 2007

Chelsea 2 - 1 Porto

I choć w pierwszej połowie zaskakujace prowadzenie po golu 
Ricardo Quaresmy objęła druzyna gości, jednak fatalna wpadka Heltona podcięła skrzydła Portistas i po wyrównaniu strata drugiej bramki wydawała się wisiec w powietrzu. Gola na wagę awansu do ćwierć-finału LM zdobył Ballack w 78. minucie spotkania, ostatecznie pozbawiając złudzeń portugalski zespół.

Sen Porto trwał ponad trzy kwadranse, kiedy to akcja 
rozpoczeta przez Pepe, podaniem do Lisandro, przedłużającego do Lucho, który perfekcyjnie wyłożył piłkę Quareśmie, by strzelił nie do obrony przez Petra Cecha, zaowocowała niespodziewanym prowadzeniem. Choć to Porto prowadziło gre w pierwszej połowie meczu, jednak po przerwie zmiana taktyki Jesualo Ferreiry nie przyniosła pożądanych rezultatów, a Chelsea z każdą minutą nabierała pewności w swoich akcjach.

Sen trwał długo, ale się skończył - z pewnością to cenna lekcja 
dla Jesualdo Ferreiry, który przekonał się, że do prowadzenia druzyny marzeń ciagle dużo mu brakuje. Jedyna satysfakcją może być ta odrobina strachu w oczach Jose Mourinho przez pierwszą część meczu.

(galeria zdjęc ze spotkania w Londynie) 

  

PSG 2 - 1 Benfica

Identyczny wynik odnotowała Benfica w pierwszym spotkaniu 1/8 finału ucharu UEFA. I w Paryżu także najpierw portugalski zespół strzelił pierwszą bramkę - tym razem był to kapitan Encarnados, Simao SabrosaFernando Santos dokonał kilku zmian w pierwszym składzie - Nuno Gomes został zastąpiony Derlei, natomiast kontuzja Katsouranisa pozwoliła na wystep Joao Coimbry.

Decydujy okazał sie uraz Luisao, który już w 32. minucie musiał 
zejść z boiska na rzecz Davida Luiza. Jeszcze w tej samej minucie PSG miało dwie okazje bramkowe, jednak w obu przypadkach Quim wykazał się skutecznymi interwencjami. Trzy minuty później jednak portugalski bramkarz nie miał szans obrony, gdy pokonał go nie kto inny, ale rodak, Pedro Pauleta.

Wynik nie do konca odzwierciedla przebieg spotkania, jednak nie 
jest on zły przed rewanżem w Lizbonie. Szkoda jedynie seryjnie marnowanych szans Encarnados w drugiej części spotkania, które mogły prowadzic do wyrównania.

(galeria zdjęc ze spotkania w Paryżu) 

  

czwartek, 14 grudnia 2006

PSG 4 - 0 Panathinaicos

przy ogromnym wkładzie Paulety paryskiemu zespolowi udało się 
wczoraj awansowac do dalszej fazy Pucharu UEFA. Moze niezasłużenie, ale kogo to obchodzi... Portugalczyk, kapitan zespołu, zdobył dwie pierwsze bramki. 

  

Teraz właśnie ważą sprawy awansu do dalszej fazy tych 
rozgrywek Sportingu Braga, ktory obencie wygrywa 2 - 0 z Grasshoppers. Jesli ten wynik utrzyma sie do ostatniego gwizdka, na wiosne dwa zespoly portugalskie zagraja w fazie play-off Pucharu UEFA - Braga oraz Benfica, ktora spadła
z LM. Porto bedzie kontynuowac swoja przygode w LM, czyli w europejskich rozgrywakach zostały juz tylko trzy z sześciu zespolów portugalskich. 

czwartek, 07 grudnia 2006

"O Jogo" poswieca dzisiaj okładkę na remis jednynego 
portugalskiego zespolu, ktory przetrwał faze grupowa Ligi Mistrzów, czyli FC Porto (fot. okładki - pól-nagi quaresma i jego tatuaże).  Gazeta pisze, ze mimo bezbrakowego wyniku spotkanie bylo dramatyczne, a Arsenal niewiele pokazal wobec dominujacego Porto. zaspól wyszedł z grupy, ale mógł zając pierwsze miejsce... mógł, gdyby Quarsema wykorzystał dwie okazje, keidy to obijał słupki bramki Lehmanna.

Cale spotkanie bylo jakbym wyniekiem jakiejs umowy, ktora 
zakladala, by zaden z zespołow nie ryzykowal zbyt wiele, panicznie bojac sie porazki w ostatnim meczu grupowym. jednak keidy pojawialo sie zagrozenie na murawie, raczej siali je pilkarze Porto - i gwazda spotkania został Quaresma, ktoremu jednak zabraklo szczescia. On sam mial wiecej okazji na strzelenie bramki niz cala druzyna Arsenalu razem wzieta (4).  

Mieszane odczucia wywolala porazka Benfiki w Manchesterze, 
gdzie po dosc dobrej pierwszej polowie, w drugiej zupelnie się poddała i nie miala szans na strzelenie bramki. Po przerwie do pracy zabrali sie i Ronaldo i Rooney, ale Fernando santos ciągle wierzył, że może coś ugrac, jednak zdecydowanie to gospodarze rzadzili na boisku. Relacja zostala zatytułowana "Mieli czas na marzenia" co oddaje atmosferę calkowicie. 

środa, 06 grudnia 2006

Manchester 3 - 1 Benfica

to dobrze, że Benfica dzisiaj przegrała. Jesli wygralaby na Old Trafford z Manchesterem, nie tyle sprawilaby sensacje, co po prostu nieco zafałszowała wynikami swoj obraz - nie jest to na tyle silna druzyna, co w zeszlym roku, nie sadze, by byli w stanie powtorzyc ćwierć-finał, gdzie po dramatycznym meczu ulegli Barcelonie. Dobrze, że sa w Pucharze UEFA (w przeciwieństwie do Sportingu), poniewaz z rywalami na wlasnym poziomie bedzie latwiej im grac i zbierac punkty do rankingu UEFA (co jest wazne, bo juz tylko 3 zespoly portugalskie z 6 graja w Europie i niebawem Portugalia może stacic swoje wysokie miejsce).

Porto 0 - 0 Arsenal

Wymeczony remis, coz tu dodać. porto dominowalo, kontrolowalo 
gre, ale jak po tysiąckrośc powtarzali komentatorzy, zespoly  zagraly bardzo asekurancko, byle tylko sie zakwalifikowac. ostatnie 10 minut to byl skandal, po prostu ja nie wiem, czy UEFA nie powinna zajac sie tak bezczelnym zachowaniem, wymiana pilki miedzy 3 obroncami trajaca po kilka minut nie powinna miec miejsca w takich spotkaniach. Porto zaczelo druga polowe jakby grajac na wymówkę, marnujac 100% sytuacje jedna po jednej.
jedna sprawa, na ktora mozna zwrocic uwagę - bardzo silne lewe 
skrzydło zespolu mistrzów Portugalii - ofensywne wycieczki Jorge Fucile, ktory wspomagal w przodzie Quaresmę, a w tym czasie miejsce na obronie zajmował Meireles. Chyba wlasnie Fucile na spółkę z Quaresma napracowali sie najbardziej w tym meczu.


cala atmosfera meczu - jak na pikniku. fot. AFP

wtorek, 05 grudnia 2006
podejrzewam, że gdybym nie była znieczulona niewyobrażalna ilością prochów, prawdopodobnie teraz bym płakała. coż tu czarować, przegrali bo byli słabsi.
*
Sporting 1 - 3 Spartak
To jest porażka, żeby grac na własnym stadionie i tak wtopić. Z jakimś wice-mistrzem Rosji. Nie widzieli jak Porto rozgromiło na wyjeździe CSKA? Tym sposobem Sporting, z takimi 
dobrymi zawodnikami, będzie koncentrował sie na zdobywaniu mistrzostwa. Nie bedzie punktów do rankingu, pewnie za dwa lata pozegnamy sie z trzema druzynami w LM. Bosko. Na deser - zrozpaczony Yannick.

*
Jose Mourinho dzisiaj zapowiedział na łamach "O Jogo", że kibicuje Porto i Benfice, by wyeliminowały odpowiednio Arsenal i Manchester United. O ile był spokojny o swoja dawną druzyne, stwierdził także, że Benfica moze sprawic niespodziankę, poniewaz mecze genialne przeplata w tym sezonie niewyobrazalnymi porazkami. na szczescie nic nie wspominał o Sportingu, czyli jego przepowiednie moga sie sprawdzić. Oby.
środa, 22 listopada 2006
Internazionale 1 - 0 Sporting
*

*
Sporting CP spadł do Pucharu UEFA, przegrywajac na wyjeździe z Interem. Do ostatniej 16 awasował zespół z Mediolanu.
środa, 01 listopada 2006
HSV 1 - 3 Porto
nagłowki mówią same za siebie - "porto send Hamburg out", "clinical Porto wreck Hamburg hopes". piekny gol Lucho Gonzaleza tuż przed przerwą dał Porto komfortowe prowadzenie - w drugiej polowie do siatki trafiali jeszcze Lisandro Lopez oraz Bruno Moraes, który wszedł w 60. minucie z ławki.
*
Benfica 3 - 0 Celtic
straty z Glasgow odrobione co do gola. najlepszym zawodnikiem grającym dla Encarnados był zdecydowanie gracz Celtiku Caldwell, który  stzzelił pierwszą bramkę, a także asystował w dwóch kolejnych. wyróżniał się także świetnie grający obrońca Nelson.
"Stylish benfica spoil Celtic's night"
*
oczywiście ao vivo robiło dzisiaj to, co umie najlepiej - na wszelkie sposoby przeszkadzało w prowadzeniu relacji "Z Czuba".
*
cytat wieczoru: "monta, mento, przepraszam... Mantorras na boisku!".
Komentator dwójki dał dzisiaj z nazwiskami zawodników ładny szoł. Miałam oglądać mecz na Stade Gerland, ale po pierwszej i jedynej, jak sie okazało, bramce zrobiło się w Lyonie na tyle sennie, że zdążyłam obejrzeć dość ciekawy mecz w Lizbonie. ktoś mógłby powiedzieć, że "gra się tak, jak 
przeciwnik pozwala", ale Szkoci nie popisali się dzisiaj,
 
1 , 2 , 3
Creative Commons License
Blogi Sportowe


eXTReMe Tracker